czwartek, 12 marca 2009

Jak zacząć?

O dziwo, ludzi, którzy stwierdzili, że mają dość nawracających dolegliwości i wizyt u lekarzy, którzy nie wiedzą, jak pomóc, jest w Polsce całkiem dużo. Kto z nas tego nie zna? Uporczywy łupież, comiesięczne zapalenie pochwy, trądzik młodzieńczy, różowaty, jakieś uczulenia, katar sienny, wrażliwa skóra, bóle miesiączkowe, cysty, kaszaki, a nawet autyzm i śmierć osób cierpiących na nowotwory i AIDS - za te wszystkie i wiele innych dolegliwości odpowiada właśnie candida, albicans i inne. Wstrętne, rozrośnięte, znudzone życiem drożdże. Do dziś lekarze na całym świecie uważają, że kandydoza (formalna nazwa przerostu) dotyczy wyłącznie ludzi wyniszczonych chemio- i radioterapią, zarażonych HIV i niektórych upośledzonych umysłowo. Ja twierdzę, że ponad połowa moich znajomych ma mnóstwo symptomów wskazujących na nieprawidłową dietę.

Dobra. Decydujemy się. Koniec z pompowanym chlebem, herbatą z mlekiem/cytryną, ziemniaczkami i makaronem. Co w takim razie można jeść, zanim upieczemy pierwszy chleb i przekonamy się do brązowego ryżu?

1. Wafle ryżowe lub kukurydziane. Zwane chrupkami, chlebkiem i styropianem. Większość dostępnych na rynku dmuchana jest z brązowego ryżu czy ziaren kukurydzy z dodatkiem soli i, czasami, innych przypraw. UWAGA! Niektóre, na przykład cynamonowe są z dodatkiem cukru bądź syropu glukozowego! Czytamy uważnie skład, nie kupujemy tych w polewie czekoladowej/jogurtowej, ani tych, na których wyraźnie nie podano, z jakiego ryżu są. Pamiętamy, że ryż biały jest bezwartościowy. I zły.
Nie kupujemy: z białego ryżu, z dodatkiem pszenicy, cukru, nadmiaru aromatów, słodzików.

2. Pieczywo chrupkie, to reklamowane i to z tańszych półek w hipermarkecie. Najlepiej tylko żytnie
UWAGA na żytnie mieszane z pszenym, dodatki słodzące i inne. Uważnie czytamy skład, bo tylko to najdroższe jest robione bez dodatków. Takie żytnie z czerwoną etykietką. Większość jest upiększana i mieszana z pszenicą. Mogą zawierać dodatki owsa, jęczmienia, ryżu brązowego.

3. Chrupki kukurydziane, te lekkie, flipsy. Oczywiście, szukamy naklejki Bez dodatku cukru lub przeczesujemy skład. Czekoladowe, toffi i truskawkowe odpadają od razu, ale paprykowe i inne słone najczęściej mogą zostać w koszyku.

4. Kornflejksy lajt, lub te z charakterystycznym logo Agencji Rynku Rolnego (do dostania tylko za darmo, niestety). Oryginalne niestety są dosładzane.

5. Znienawidzona owsianka, bez mleka oczywiście! Czasami do gotowej dosypywałam mleko sojowe, dla smaku. Jednak z mlekiem sojowym należy uważać. Nie mam przy sobie etykietki, ale chyba zawiera słód/syrop kukurydziany. Te smakowe są na pewno dosładzane.

6. Kasze: jęczmienna, kukurydziana, jaglana, gryczana. Odpada kuskus i manna!

7. Jogurt naturalny, proszę państwa! Zarówno do jedzenia, jak i jako maseczka i tampon do... Tego, no, łagodzi.

8. Makaron fasolowy. W życiu nie widziałam sojowego, chociaż szukałam. Najczęściej tak nazywa się makaron ryżowy, który smakuje podobnie jak płatki ryżowe mama tata i ja. Fasolowy jest dużo smaczniejszy i sprawdza się w rosole. 

Na początku diety, i po każdym przerwaniu, dopada nas odpowiedź głodowa. Organizm, nie dostając pięknego, czystego, rafinowanego cukru, wariuje i nie wierzy, że coś zjadł. Przez kilka dni chodziłam cały czas jedząc wafle ryżowe z pastą z ciecierzycy, czy czegoś takiego. Bo byłam głodna. Po tygodniu przechodzi :)

1 komentarz:

  1. Zaglądam na tego bloga od czasu jego powstania. Oby tak dalej! Z cierpliwością czekam na kolejne rady.

    OdpowiedzUsuń