środa, 11 marca 2009

Rady doświadczonego piekarza...

... albo do jakich wniosków doszła Mama Autystyka po tylu bochenkach.
(Przepis na chleb tutaj)

1. Przepis na chleb nie jest typowym przepisem z piekarni. Ciasto jest mokre i lejące i raczej nie można z niego formować bułeczek. Ale jest przekwaszone, mokre i smaczne. I nic tak nie smakuje jak smalec roztapiający się na chlebie świeżo wyjętym z piekarnika. Smalec też domowy.

2. Te wszystkie rady (które ja też podałam w przepisie) o chrupiącej skórce można sobie darować. Bez polewania wodą też będzie jadalne. 

3. Higiena jest ważna, ale jeśli raz na czas zostawimy zakwas w pojemniku, w którym wyrabialiśmy chleb, zamiast przekładać do słoiczka, to też nic się nie stanie. A i ciasto się lepiej poczuje.

4. Zakwas lepiej się czuje w lodówce, chociaż na logikę powinien w cieple. Nie wiem, z czego to wynika.

5. W etapie pierwszym zakwas z mąką może się przegryzać całą noc i nic mu nie będzie. Natomiast w trzecim i czwartym ciasto bardzo szybko przerasta, klapie i robi się zakalec (odpowiednio: po sześciu i czterech godzinach). Nie należy też za długo piec, chociaż takie mocno wypieczone (po 2 godziny) też jadłam. Po przerośnięciu robią się dziury i skórka odchodzi.

6. Przy posypywaniu ciasta mąką należy sypać z dłoni, nie prosto z torebki, bo grudy się robią.

7. Chleb nie za bardzo nadaje się do grzanek, jest wilgotny prawie tak, jak pumpernikiel, a zrobiona z niego bułka tarta przypala się nieco szybciej niż normalna. Mielimy w mikserze z miską i ostrzami, nie wiem, jak się takie coś nazywa. Robot kuchenny?

8. Kromeczki za to robią wrażenie jako kanapki do szkoły i do pracy. 

9. Maczanek nie próbowałam robić. Piętki zjada Nadworny Malarz albo pies, oboje żyją. Reszta schodzi w przemiale.

10. Jak już pisałam, do ciasta można dodać właściwie wszystko. Mama Autystyka dodawała nawet kaszę jaglaną.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz